Nie minęły jeszcze dwa dni, a ja
jadę z częścią numer 3 swojego podsumowania świątecznych maratonów. W między
czasie piszę pracę zaliczeniową, czytam książkę na zajęcia, uczę się do
zaliczenia ćwiczeń na jutro i ogłupiam się Nichijou. Nie dodam tego zacnego tytułu
do poniższego zbioru gdyż tego nie da się go opisać, to trzeba przeżyć i poczuć
jak komórki w mózgu odmawiają dalszego egzystowania…
